poniedziałek, 1 lutego 2021

Gry komputerowe - Czy faktycznie są stratą czasu i jak można je wykorzystać w codziennym życiu?

 Hej! W tym wpisie zapoznam was z tematem gier komputerowych i w jaki sposób mogą one wpływać na nasze życie codzienne. Jako że z grami komputerowymi różnego rodzaju mam styczność od najmłodszych lat mojego życia, pomyślałem, że warto podzielić się z wami nabytą wiedzą doświadczeń i przeżyć.

 Przewidywanie mających nastąpić wydarzeń pobudza w mózgu obszary odpowiedzialne za skupienie uwagi, a także kreatywność i zdolność uczenia się. Te same obszary aktywizują się podczas grania w gry komputerowe, kiedy staramy się przewidzieć kolejny ruch czy krok. "Sposób myślenia gracza" jest bardzo pomocny w rozwiązywaniu naszych problemów, także w życiu codziennym. Kiedy gramy, nasz mózg traktuje przeszkody jako wyzwania, dzięki którym możemy się uczyć i doskonalić swoje umiejętności. Pobudza nas też do szukania kreatywnych rozwiązań, przezwyciężenia trudności rozmaitymi sposobami i poprawiania swoich osiągnięć. W codziennym życiu często widzimy zamiast wyzwania zagrożenie, boimy się, że nie damy rady sprostać zadaniu, wyobrażamy sobie, co może pójść źle i nie jesteśmy w stanie dostrzec potencjalnych korzyści. Jednym słowem, zjada nas stres. 

Metoda "SuperBetter" polega na tym, by nauczyć się wykorzystywać naturalną zdolność naszego mózgu do łagodzenia tego stresu. Chodzi o to, by stając w obliczu wyzwania w realnym świecie, uruchomić w sobie sposób myślenia i działania, który nasz mózg aktywuje, kiedy gramy w rozmaite gry, przeważnie tylko dla rozrywki. Popularność gier wynika właśnie z tego, że jest to nasza naturalna zdolność i potrzeba. W gry komputerowe przez co najmniej godzinę dziennie gra średnio już niemal półtora miliarda ludzi. To ogromna liczba. Oni regularnie trenują rozmaite cenne i przydatne w życiu umiejętności: zdolność do kontrolowania swojej uwagi, a co za tym idzie - swoich myśli i uczuć, czy zdolność do motywowania siebie, wzmacniania swojej woli i determinacji. Oczywiście nie tylko gry komputerowe działają na te zdolności - także uprawianie sportu czy gra w karty, szachy lub familijne planszówki. Jednak gry komputerowe mają tę zaletę, że działają szybciej niż inne rodzaje gier. Upodobanie naszego umysłu do wszelkich gier jest znane od dawna i tak zwana grywalizacja jest wykorzystywana na przykład w marketingu, by podnosić atrakcyjność produktu czy usług poprzez wprowadzenie elementu gry, konkursu, rywalizacji, punktacji. 

Nie chodzi jednak o to, by wszystko zamieniać w grę. Traktowanie życia jako gry jest postrzegane jako rodzaj zagrożenia, bo jeśli wszystko jest grą i liczy się tylko nasza wygrana, to nie ma miejsca na empatię i relacje z innymi ludźmi. "SuperBetter" jest właściwie zaprzeczeniem grywalizacji, choć odwołuje się do tego samego mechanizmu: ludzkiego upodobania do gier. Jednak zamiast udawać, że kupowanie w sklepie jest grą, za którą otrzymujemy punkty lub nagrody, lepiej rozumieć i świadomie w sobie rozwijać wspomniany już sposób myślenia gracza, bo pozwala nam on zyskać dużo więcej niż maskotkę. Nie musisz więc udawać, że życie jest grą, ale dowiedz się, jak działa twój mózg, kiedy grasz w gry i naucz się przywoływać te zdolności, które dzięki nim ćwiczysz, także wtedy, kiedy są ci potrzebne w realnym życiu. Masz mnóstwo mocnych stron, które uruchamiasz w sobie automatycznie podczas gry i zabawy: determinację, optymizm, zdolność tworzenia strategii, nawiązywania sojuszy z innymi, uczenia się. 



Wszystkie te "siły" są pomocne także, gdy zmagasz się z jakąś trudnością w życiu codziennym. korzyści z gier bywają zaskakujące, czasem wręcz trudno w nie  uwierzyć, jak to, że granie w Tetrisa pozwala poradzić sobie z czymś tak trudnym i poważnym jak zespół stresu pourazowego. Psychologowie poznawczy dowiedli, że traumatyczne wspomnienia kształtują się do sześciu godzin po wydarzeniu, zaczęto więc zastanawiać się, czy można zrobić coś, by umysł nie zawiesił się na obrazach, do których potem będzie wracać, powodując wspomniane dolegliwości. Okazało się, że taką szczepionką poznawczą jest np. Tetris lub inna gra operująca łatwo rozpoznawalnym i natrętnym obrazem. Jeśli osoba, która doświadczyła lub była świadkiem traumatycznego zdarzenia, w ciągu 24 godzin po traumie pogra choćby przez 10 minut w Tetrisa, to o połowę spadnie ryzyko, że będą ją prześladować wizualne reminiscencje traumy. Tetris jest tak angażujący wizualnie, że mózg wypiera inne obrazy, skupiając się na wzrokowym przetwarzaniu obrazu gry. 

To, że czegoś nie możemy "wybić sobie z głowy" i jakiś obraz nas prześladuje w sposób natrętny, jest częścią codziennego doświadczenia. Marzy nam się ulubiona kawa albo pyszne ciastko - dosłownie już mamy je przed oczami i nie możemy się na niczym skupić. Albo też inna sytuacja: odtwarzamy w głowie raz za razem nieprzyjemną konwersację, którą mieliśmy z nauczycielem, czy niemiłe słowa, które ktoś do nas skierował. Mózg potrafi się zapętlić na czymś takim i zmusić nas do przeżywania raz za razem tej stresującej, obniżającej nasze poczucie wartości sytuacji. Ona zakłóca nam sen, nie pozwala pracować i tak dalej. Ale jeśli wiemy, jak mózg działa, to możemy obejść tę pułapkę, przekierowując uwagę na coś innego, mocno angażującego moce naszego mózgu. Czymś takim są absorbujące wzrokowo gry jak wspomniany wcześniej Tetris czy Subway Surfers, które wpływają na to, co nasz umysł sobie wizualizuje. Znając tę zasadę, możemy świadomie używać gry, by kontrolować wyobrażenia - czy chodzi o powstrzymanie się przed spełnieniem jakiejś niezdrowej zachcianki, czy zablokowanie odtwarzania w myślach niemiłej sytuacji. Dzięki grom możemy opracować strategię, która pozwala zamieniać strach w ciekawość, a znudzenie w ekscytację. Potrafią przekuwać na przykład gniew w zabawę. Regularne granie w gry pozwala wyrobić w sobie taki odruch i po prostu poszerza zestaw pozytywnych emocji, których doświadczamy w sposób regularny. A to z kolei sprawia, że stajemy się szczęśliwszymi ludźmi, łatwiej nam odnosić sukcesy i funkcjonować społecznie. 

No dobrze, ale co z tym założeniem, że podczas gry pojawia się również wiele negatywnych emocji? To jest dość powszechne przekonanie na temat gier komputerowych, ale to nie jest prawda, tylko medialny mit, powtarzany w sposób bezrefleksyjny. Większość ludzi, grając w gry, nie doświadcza negatywnych emocji. Jest oczywiście kilka typów gier, które mogą sprzyjać ich powstawaniu - na przykład granie online, przeciwko nieznajomym, w brutalne gry. Ale to nie jest typ rozrywki wybierany przez większość graczy: wielu gra online w gry drużynowe lub w systemie "sam ze sobą" - rodzajów gier jest mnóstwo i dopóki nie skupiamy się na tym, by pokonać innych anonimowych graczy i nie jest to tylko rywalizacja dla rywalizacji, to negatywnych emocji jest niewiele. 

Nasuwa się kolejne pytanie: Czy przekonanie, że gry uzależniają też jest "faktem medialnym"? Literatura fachowa poświęcona psychologii graczy dowodzi, że od 2 do 8 procent osób regularnie grających w gry komputerowe na pewnym etapie rozwija jakąś niezdrową relację z grą - możemy to nazwać uzależnieniem. Ale to znaczy, że 92 procent graczy nie ma takich doświadczeń. To moim zdaniem bardzo istotne, bo kwestia szkodliwości gier jest medialnie rozdęta. Może budzić strach i powstrzymywać wiele osób przed korzyściami, jakie dałoby im granie. Rodzice słyszą, że nie powinni pozwalać dzieciom na taką rozrywkę, bo ona uzależnia, rozbudza agresję. Jednak w rzeczywistości pobudza zdolność uczenia się, spostrzegawczość, ciekawość, cierpliwość oraz umiejętność komunikacji. 

Książka możliwa jest do kupienia TUTAJ

W książce pt.: "SuperBetter - Życie to gra, naucz się wygrywać" autorstwa Jane McGonigal - psycholożki i projektantki gier z Doliny Krzemowej - zawarte zostały porady, jak się nie uzależnić od gier i jakie sygnały mogą być niepokojące oraz jaki czas poświęcić na granie, by na pewno uniknąć negatywnych skutków. Korzystnych skutków gier można doświadczyć, grając zaledwie trzy razy w tygodniu po 20 minut - to dla tych, którzy boją się uzależnienia. Poza tym to, co nazywamy uzależnieniem, często bywa zmotywowanym działaniem, nakierowanym na zrealizowanie konkretnego celu. Chęć przejścia gry, wygrania, pozwala kształtować w sobie po prostu wytrwałość, zdolność do kroczenia obraną ścieżką. To bardzo cenne i pożądane w życiu zalety. 

Kolejna kwestia polega na tym, czy traktujemy gry jako ucieczkę od rzeczywistości, czy jako część rzeczywistości. Jeśli gramy po to, żeby uciec przed problemami, zapomnieć o nich, to taki eskapizm jest niekorzystny. Ale jeśli traktujemy gry jako metodę na poprawienie nastroju i wzmocnienie się, to nic złego się nie wydarzy. Najgorszą rzeczą, jaką może zrobić rodzic (sam tego doświadczyłem), jest mówienie dziecku: Przestań tracić czas, zajmij się czymś prawdziwym, bo to utwierdza w nim przekonanie, że gry nie są częścią rzeczywistości i popycha je do szukania w nich tej niezdrowej ucieczki. Rodzic, który ma obawy, że jego dziecko za dużo czasu spędza na graniu, powinien się przede wszystkim dowiedzieć, co to za gry? Jakich umiejętności wymagają? Spostrzegawczości, refleksu, pamięci, umiejętnej strategii, koordynacji? Takie rozpoznanie przeważnie gasi rodzicielskie lęki. Zamiast myśleć: mój syn traci czas na jakieś głupie gry, zaczyna podziwiać umiejętności jego umiejętności, które w tych grach ujawnia: refleks, koncentrację, determinację. To już nie wygląda jak kompletna strata czasu. 

Wbrew temu, co większość osób sądzi, przeciwieństwem gry i zabawy nie jest praca, tylko depresja. Kiedy gramy, pracujemy bardzo ciężko: angażujemy uwagę i pamięć, pobudzamy swoją kreatywność, tworzymy strategię, uczymy się, doskonalimy umiejętności. Kiedy gramy, jesteśmy pełni optymizmu, przekonani, że nam się uda, że damy radę. Depresja to stan, kiedy nie jesteśmy zdolni do żadnej z tych rzeczy, nie odczuwamy radości, ciekawości, nie mamy na nic siły, nie wierzymy, że cokolwiek dobrego może nam się przydarzyć. To dla mnie najważniejsza lekcja z książki "SuperBetter": powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że granie to niezwykły sposób patrzenia na świat i nasze własne możliwości, naturalne przeciwieństwo depresji i zniechęcenia. Jeśli chcecie pobudzić swój optymizm, pewność siebie, zdolności społeczne, to najlepiej zrobić to, grając w gry komputerowe.

niedziela, 31 stycznia 2021

Figury Lodowe



Co najbardziej wpasowuje się w klimat Świąt?
Choinka? Śnieg?
Czy może lampki świąteczne?

Racja, wszystkie z powyższych. Jednak wśród tego wszystkiego, największe wrażenie robią rzeźby z lodu. Te cuda mogą być w kształcie czegokolwiek, a w połączeniu z podświetlającym je kolorowym światłem prezentują się widowiskowo.

Aby zostać mistrzem lodu nie trzeba wbrew pozorom spełniać nadzwyczajnych wymagań. Tacy ludzie, bowiem muszą tylko umieć bezpiecznie posługiwać się piłą łańcuchową, a reszta jest kwestią talentu. W skład „arsenału” rzeźbiarzy wchodzi jeszcze m.in. dłuto i pilnik.

W Polsce całe przedsięwzięcie ma miejsce przed świętami na Starym Rynku od blisko 15lat. Rzeźbiarze i artyści z całego świata przyjeżdżają do Poznania biorąc udział w dwóch konkurencjach. Pierwsza polega na wykonaniu najładniejszej rzeźby, natomiast druga w wykonaniu atrakcyjnie wyglądającego dzieła w jak najkrótszym odstępie czasu. Co ciekawe w zawodach biorą udział również osoby z krajów takich jak Filipiny i Malezja gdzie śnieg nie występuje. Lodowe figury stoją na specjalnie schładzanym podeście, aby ich efekt utrzymał się dłużej jak i również przetrwał mimo słońca, jeśli konkurs ma miejsce w cieplejsze dni. Artyści nie zniechęcają się faktem, że ich rzeźba topnieje, mówiąc z uśmiechem, że na jej miejsce szybko może trafić nowa.

W temacie figur lodowych dużo do powiedzenia mają również Chiny. Wyróżnia się tam 3 tematyczne parki położone w miejscowości Harbin. Międzynarodowa Wystawa Sztuki Śnieżnej, Świat Lodu i Śniegu oraz Park Lodowych Latarni Zhaolin. Wszystko zaczyna się 24 i 25 grudnia, trwa aż do lutego. Całość zmienia się w atrakcje turystyczną. Nie ma się co dziwić, rzeźby osiągają tam kolosalne rozmiary a tamtejsze dzieła odzwierciedlają Starożytny akropol, chińskie miasteczka, wielki pociąg czy nawet zamki z fosą.

Obecnie ze względu oczywistych większość uroczystości i zawodów została odwołana, bądź odbyła się na mniejszą skale. Miejmy jednak nadzieje, że w przyszłym roku będzie okazja podziwiać te mroźne działa sztuki.


Łukasz Tomek Romanowski

niedziela, 27 grudnia 2020

Polskie sianko pod obrusem i inne obyczaje

Polska jest krajem bogatym w wiele różnorodnych tradycji bożonarodzeniowych. Wszyscy znamy takie zwyczaje, jak sianko pod obrusem, jedna wolna zastawa, wyczekiwanie pierwszej gwiazdki na niebie. 




Ale czy wiedzieliście, że Łemkowie zaczynają przygotowania do przyjścia Chrystusa już przy pierwszych żniwach?
Odkłada się wtedy snop żyta, pszenicy, jęczmienia lub owsa. Kiedyś zastępował on choinkę, symbolizował urodzaj oraz Boże błogosławieństwo, a teraz służy głównie podtrzymaniu tradycji. Dom ozdabiało się pawłukami, czyli papierowymi kolorowymi ozdobami, które przypominały trochę kościelne żyrandole. Wieszano na nich świeczki lub cukierki. Łemkowie mają również swoje tradycyjne danie, o których część z was mogła już słyszeć. Jest to kutia, czyli mieszanka gotowanej pszenicy z makiem, miodem i owocami. Gotują również żurek łemkowski, przyrządzany z kwasu owsianego. O tradycjach Łemków można rozmawiać bardzo długo, jednak w Polsce mamy wiele równie ciekawych regionów, które swoje tradycje bożonarodzeniowe mają głęboko w korzeniach.

Górale zaraz po pojawieniu się na niebie pierwszej gwiazdki rozpoczynają swoją "Wiliję". Łamią się opłatkiem maczanym w miodzie, który ma symbolizować dostatek. Wśród mieszkańców Podhala już od lat krąży przesąd, jaka Wigilia, taki cały rok. Dlatego Górale myją się w wodze, do której wcześniej wrzucili monety lub sypią kurom ziarna do metalowych obręczy. W wielu domach możemy zauważyć podłaźniczki, czyli świerk skierowany czubkiem do podłogi. Takie drzewko dekoruje się ozdobami z bibuły, opłatkami i jabłkami. Gałązki z takiej nietypowej choinki następnie wykorzystuje się do zawieszenia nad wejściem do obory, żeby przyniosły szczęście i urodzaj. Na stole gości 12 różnorodnych potraw, a tradycja mówi, że trzeba spróbować każdej z nich.

Ostatnim regionem, który chcę przedstawić, jest Wielkopolska. Poznaniacy również mają swoją bogatą i piękną tradycje. Na początku standardowo gospodarz domu dzieli się opłatkiem z gośćmi. Jeśli chodzi o potrawy na wigilijnym stole, to są one stosunkowo nowe, ponieważ zagościły na poznańskich stołach dopiero w okresie międzywojennym. Zazwyczaj na stole znajduje się 9 albo 12 potraw. Charakterystycznym jedzeniem dla Wielkopolan jest polewka z nasion konopi, jednak bardziej charakterystycznym daniem są makiełki, czyli makaron podany na słodko z makiem. Po kolacji przychodzi Gwiazdor, który rozdaje prezenty, albo rózgi dla niegrzecznych dzieci. W okolicach święta Trzech Króli do drzwi domów mogą zapukać Herody, czyli kolędnicy.

Polska słynie z wielu różnorodnych tradycji, a ja mam nadzieję, że choć trochę Wam je przybliżyłam.


Zofia Minc

wtorek, 22 grudnia 2020

Co ma piernik do starożytności? - Czyli trochę korzennych opowieści

Pierniki stały się nieodzowną częścią obchodów Świąt Bożego Narodzenia. Wypiekanie ich w większym gronie przyjaciół lub znajomych jest dla niektórych corocznym rytuałem.



Skąd więc właściwie pochodzą pierniki? Od jak dawna się je wypieka? I jaki mają związek z Toruniem?

Zacznijmy od początku. Słowo piernik pochodzi od staropolskiego słowa "pierny" czyli pieprzny. Ciastka zbliżone do pierników, zwane miodownikami były znane już w starożytności! Przepis na nie znaleziono w jednej z rzymskich książek kucharskich napisanej przez Apicjusza. W średniowieczu pierniki zostały odtworzone przez Benedyktynów. Wraz ze sprowadzaniem do europejskich miast, wielu przypraw, ciastka mogły być ,,ulepszane”. Przyprawy korzenne dodawane do miodowników okazały się strzałem w dziesiątkę! Tak starożytne miodowniki awansowały na popularne dzisiaj pierniki.

Do Torunia trafiły najprawdopodobniej około 1380 roku. Dlaczego pierniki stały się pocztówką miasta? Największe znaczenie miało położenie Torunia. Leżący na szlaku handlowym pomiędzy Lwowem a Gdańskiem, miał dostęp do wielu jakościowych przypraw, był otoczony żyznymi polami, oraz hodowlami pszczół czyli dużą ilością miodu. W XVII wieku pierniki były sprzedawane jako lek, dzięki przyprawom korzennym mającym lecznicze właściwości. Zachwytu nad Toruńskimi piernikami nie krył chociażby Fryderyk Chopin, który po powrocie z miasta napisał do swojego przyjaciela: ,,Największą impresję (…) pierniki na mnie uczyniły. Widziałem ja, prawda, i całą fortyfikację, (…) prócz tego kościoły gotyckiej budowy (…). Widziałem wieżę pochyłą, ratusz sławny (…). To wszystko nie przechodzi jednak pierników, oj, pierników, z których jeden posłałem do Warszawy.”

Pierniki na przestrzeni lat zmieniały swój smak, kształt i zastosowanie, lecz zamiłowanie do tych korzennych ciasteczek pozostało bez zmian. Świadczą o tym nasze współczesne stoły świąteczne, na których rzadkie kiedy zabraknie pierników.
 

Jan Piasny

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Co gości na zagranicznych wigilijnych stołach?

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia postanowiłam przybliżyć Wam tradycyjne potrawy wigilijne z różnych stron świata.



W Polsce tradycyjna Wigilia nie może obejść się bez karpia, barszczu, pierogów z kapustą i grzybami, oraz makowca. Ale już w niektórych regionach Polski te dania są różne bo na stole króluje również kutia, żur czy śledzie.

Francuskie Święta Bożego Narodzenia, nie mogą obejść się bez „świątecznej kłody” - tradycyjnego deseru Bûche de Noël, przypominającego polską roladę, z kremem albo lodami.

Tymczasem w Niemczech w Wigilię popularnym posiłkiem są kiełbaski, podawane z sałatką ziemniaczaną i jarmużem.

Do najbardziej popularnych przystawek wigilijnych w Hiszpanii zaliczamy jamón, czyli popularny rodzaj hiszpańskiej szynki.

Chorwaci w ten dzień spożywają suszonego dorsza, a także inne rodzaje ryb, jako główny posiłek.

Najpopularniejszym daniem wigilijnym w Portugalii są rabanadas, rodzaj lekko smażonych francuskich tostów, w sosie śmietankowym i cynamonem.

Natomiast w Meksyku spożywa się nadziewanego indyka z mięsem mielonym podawany z ryżem i warzywami.

Brytyjczycy w Wigilię spożywają między innymi wielowarstwowy tort z kremu, biszkoptu, owoców, galaretki i bitej śmietany, podawany w szklance.

W Stanach Zjednoczonych na wigilijnym stole królują ostrygi, szynka zapiekana w cieście oraz puszyste herbatniki.
Jak można zauważyć tradycyjne dania wigilijne bardzo różnią się od siebie.


Nadia Najderek 



Jamón ibérico i jamón serrano -  to najpopularniejsze odmiany szynek w Hiszpanii. Ich ceny potrafią sięgać kilkuset euro, jednak smak jest wart każdej ceny 




Trochę historii, a trochę śpiewu

Czy znacie historię polskiej kolędy?

Pierwsza nam znana powstała już w XV wieku „Zdrów bądź Królu Anielski”, jednak większość kolęd była tłumaczona z łaciny i ze śpiewników braci czeskich. Gatunek ten zaczął zyskiwać popularność w XVII i XVIII wieku m.in. dzięki wybitnemu polskiemu Jezuicie Piotrowi Skardze, który napisał kolędę „W żłobie leży”.

Kolędy pisali również: Franciszek Karpiński – „Bóg się rodzi”, Mikołaj Sęp Szarzyński i Andrzej Morsztyn. W XIX wieku autorami kolęd byli: Zygmunt Noskowski i Feliks Nowowiejski. Obecnie kolędy często tworzone są przez zespoły folklorystyczne. Do dziś zachowało się około 500 polskich kolęd i pastorałek.

Stanisław Bardoński




A tu znajdziecie kolędę "Zdrów bądź Królu Anielski" w wykonaniu Chóru Kameralnego Towarzystwa Muzycznego w Lublinie ↓


Patrocinium - 26 listopada

  Patrocinium czyli inaczej święto patrona, obchodzone jest 29 listopada. W tym roku to już ponad 400 lat obchodów Patrocinium w szkołach pi...